wtorek, 30 grudnia 2008

Bitwy ciąg dalszy - trup sieje się gęsto

Cudownie, cudownie, cudownie…Kochanie, podasz mi pierniczki?

Neokobieta od momentu kiedy dowiedziała się, że jest w ciąży, została złotym klientem Piernikowej Chatki, najlepszej piekarni pierniczków w powiacie. Dla Neomęzczyzny okazało się to zabójczym wyborem, bo codziennie musi spędzać minimum godzinę w kolejce w Piernikowej Chatce po świeże wypieki. Do tej pory był tolerancyjny. Od czasów Piernikowego Kolejkostania nienawidzi staruszek z yorkami, ratlerkami, małymi dziećmi, starszych panów z nieświeżym oddechem i deficytem w uzębieniu. Ale czego się nie robi dla ukochanej…która nota bene zaczęła przypominać matrioszkę a nie butelkę coli.

Jakie pierniczki??? Wchłonęłaś wszystkie o 15.00!
Myszko, skończyły się już…
Cooo? Moje pierniczki??? Nie mam pierniczków??? N i e m a m? NIE MAM???!!!! Kochanie, to nie możliwe! Ja MUSZĘ mieć moje pierniczki!
To sobie idź…Już za późno, nie dostanę już nic…
Nie dostanę, nie dostanę … nie dostaniesz to Ty już wiesz czego dzisiaj wieczorem jak nie będzie pierniczków! Ale idź sprawdź, może jeszcze mają…
Nie mają do jasnej cholery! Nie mają na pewno…
Jasnowidz czy co??? Idź i sprawdź …
Hitler, Mussolini i Mao w jednym … Ale nie ma sensu…
Ty nie masz sensu! Kochanie… … ale NAM chce się pierniczków…
Musiała, do jasnej kurwy nędzy, musiała znowu… Dobra idę, ale ostatni raz dzisiaj! ,
Pewnie, że musiałam…musieliśmy nawet….

I tak Neokobieta w ciąży staje się Kobietorem – kobietą i dyktatorem w jednym, wierzącym i hołdującym jednej świętości – pierniczkom z Piernikowej Chatki. Cały dom podporządkowany zostaje dostawom do Chatki, ponieważ „maluszek nie może jeść nieświeżego”. Neofacet staje się coraz większym staruszko- i starcofobem, a już najbardziej na świecie nienawidzi pierniczków. Zaczyna się nawet zastanawiać, czy w pozwie rozwodowym można w rubryce „podstawy rozwodu” wpisać :” kilogram mąki, karmel, miód, przyprawy…”.
Mimo to, poszturchiwany przez teściową i własną matkę (i Ty Brutusie przeciwko mnie!) spełnia wszelkie zachcianki Neożony. Ona nie wie jednak, że to już jej ostatnie podrygi. Z dniem kiedy urodzi Neodziecko, spadnie z piedestału i zostanie tylko cycem, kołyską, usypiaczem, kąpielowym, nocnym markiem na dwóch nogach… Z Żony stanie się Matką. Do końca życia. Straci swoje przywileje i już nigdy nie będzie mogła pomyśleć egoistycznie. Zapomni co to przespana noc na co najmniej 3 lata. Będzie musiała uodpornić się na wszystkie rady typu „jak ja wychowywałam Twojego męża” i „jak Ty byłaś mała”. Przez rok nie będzie miała się w co ubrać bo w nic nie wejdzie. Będzie płakać na reklamach z dziećmi i programach charytatywnych. A przy tym wszystkim będzie musiała zabiegać o swojego męża i padając na twarz przypominać sobie ( na siłę, a jakże!) rozdziały Kamasutry.

Ale dajmy jej się na razie pławić jak wisienka w bitej śmietanie w luksusach stanu zwanego ciążą. Nie uprzedzajmy jej co będzie dalej. Nie powtarzajmy „wyśpij się na zapas”. Dajmy jej się zaskoczyć przyszłością. I tak by nie uwierzyła, że życie aż tak się zmieni.
Co jej nie zabije to ją wzmocni.

No to…po pierniczku!

środa, 17 grudnia 2008

Pierwsze starcie już na starcie...

- Jesssuuuu....jak mi nie dobrzeeee...hik...Kochanie, może coś zjesz? Ooooo, to nie był dobry pomysł...
- No, w końcu jakieś sensowne zdanie.. Jestem głodny jak wilk!
- Nie dobra odpowiedź...A na co masz ochotę? Powiedz, "sam sobie zrobię", powiedz!
- Na kolację, a na co?!!! A co tam masz to mi zrób.
- Co mam? Zgagę mam! Rzygać mi się chce! Nic Ci nie zrobię! Mhmmm...Kochanie...coś Ci muszę powiedzieć...
- Jestem głodnyyy! A nie możesz po kolacji?
- Zaraz podam Twoją parówkę na kolację, jeszcze słowo.... Nie bardzo...
- Kurrrwaaa....No to o co chodzi?

I tutaj zaczyna się walka Neokobiety z samej sobą. Jest już wystarczająco wnerwiona swoją zgagą, nudnościami i rosnącym apetytem na zmianę, żeby jeszcze silić się na romantyczne wyznania o dziecku... No ale to ich pierwsze dziecko, powinna to jakoś odpowiednio zakomunikować. Ale jej się NIE CHCE. Ale POWINNA.
I nie dość, że generalnie jest cholernie niezdecydowana, to teraz jest to jeszcze bardziej nasilone...
Stoi jak ten aktor, który zapomniał tekstu, myśli intensywnie (a głupią ma się wtedy minę) i kombinuje jak koń pod górę jak to zagrać.
Trwa to chwilę. Dla niej sekundę, dla niego całą wieczność. Neofacet czuje jak żołądek przykleja mu się centymetr po centymetrze do kręgosłupa. Atmosfera robi się coraz gęstsza i on zaczyna żałować że w ogóle dał sie wciągnąć w grę pt.: "co zjesz Kochanie". Mógł sobie sam zrobić kanapki.

Ona stoi i stoi.

I stoi.
Jemu nie stoi, dla jasności.

LE GRANDE FINALE

Neofacet dowiedział się, że zostanie ojcem w łazience będąc pochylonym nad Neokobietą wysyłającej nad morze dzisiejszą kolację... Bo ile można stać jak słup soli kiedy chce się rzygać?...
I cały romantyzm chwili poszedł się ...

Kto był w ciąży wie, ze Prawo Rzygania jest bezwzględne i należy przestrzegać jednej podstawowej reguły: " Run Pregnant, run!" ... Ale tego się uczy z czasem...

Od poczatku - wojna podjazdowa...

MAJ 2007
- Do jasnej cholery, gdzie ja znowu podziałem te skarpetki…Kochanie gdzie są moje skarpetki?!
- Jeszcze raz się o to zapyta to go w nocy uduszę tymi skarpetkami…Czy ja chodzę w Twoch skarpetkach???
- Chciałabyś…Nie, ale je pierzesz!
- No właśnie nie wiem dlaczego… Ale ich nie zjadam!
- Zaczynam wątpić…No to gdzie są???- W dupie! Nie wiem Kochanie!
Neofacet szuka „tych cholernych skarpetek” łypiąc raz co raz na Neokobietę wściekłym wzrokiem, a oczami wyobraźni widząc jak po każdym praniu ona wybiera jego skarpetki i chowa pod kanapę. W końcu po pół godzinie udaje im się wyjść z domu.

Po powrocie od znajomych Neokobieta znów odkrywa w sobie pokłady miłości macierzyńskiej… być może to wino tak je rozgrzewa, ale Neokobieta zdecydowanie
czuje, że przyszła pora na tupot małych nóżek. I nie ma tu na myśli kota…

- Inni już mają dzieci, nawet dwoje a alarm w moim budziku biologicznym drze się codziennie wniebogłosy! Kotku, śliczna była ta córeczka Pawłów, prawda? Taka malutka a już taka uśmiechnięta, radosna. Cudna dziewczynka!
- Gdzie jest mój Przegląd Sportowy? Tak, ładna, ładna…
- Czy Tobie jeszcze na mnie w ogóle zależy? Kochanie, a kochasz mnie jeszcze?
- Jezu…zawsze jej się zbiera jak mi się chce spać…No pewnie że tak Żabko.

Neofacet chcąc delikatnie zakończyć temat i skierować rozmowę na inne tory przytula mocno Neokobietę do siebie, całuje w czoło i głaszcze po głowie.
- Spać, spać, spać … Myszko, chodźmy już spać…
- Co spać, co spać! Ile ty masz lat? Ale Kochanie, jeszcze nie jest tak późno…No bo wiesz… tak sobie myślę, że chyba czegoś nam brakuje do szczęścia, że chyba pora na wiesz…no…
- Co znowu? Najpierw nowe okna, potem nowa lodówka, czego jeszcze do szczęścia brakuje? Myszko, ale mamy siebie, to chyba najważniejsze. Czego jeszcze może nam brakować do szczęścia…
- DZIECKAAAAAA tumanie, DZiECKAAAAA! Oj wiesz, przydałoby nam się większe mieszkanie, jeden pokój więcej…
- Hmm…w sumie…brakuje mi pracowni…mieszkania staniały ostatnio… Pomyślimy Rybko, pomyślimy…
- O cholera! Będzie dziecko, będzie dziecko! Kochanie, ale się cieszę!!!
- I dobrze, będzie spokój…
- No to do dzieła, do dzieła! Kotku… bardzo jesteś zmęczony?
- Czyżby bzykanko?...mhmm….

I jest faktycznie bzykanko. Z tą tylko różnicą, że Neokobieta od tego wieczora postanawia porzucić pigułki i oddaje swoje jajeczka w ręce, przepraszam – w witki plemników Neomężczyzny. Od tej chwili ilość łóżkowej aktywności zdecydowanie się zwiększa, Neokobieta wznosi się na wyżyny swojej pomysłowości i zmysłowości, a Neomężczyzna jest w siódmym niebie. Nie spodziewał się, że po dwóch latach jego ukochana zmieni się znów w demona seksu i że ten stan będzie trwał aż tak długo.
W ciągu pięciu miesięcy Neomałżeństwo kocha się ponad 128 razy, czasem po dwa razy dziennie, przerabiają całą Kamasutrę, a w chwilach gdy znajdują się poza łóżkiem Neożona staje się postrachem deweloperów i pośredników nieruchomości, a Neomąż dopina formalności kredytowych. Neomąż naładowany wielką porcją seksu nie zauważa nawet, że we wrześniu Neożona nie miała „trudnych dni”. Neożona zauważa to w sekundę i 15 pażdziernika 2006 roku po raz pierwszy od pięciu miesięcy odmawia Neomężowi seksu. Za to ma dla niego niespodziankę…nawet dwie…